poniedziałek, 31 lipca 2017

Pamiętniki z Wakacji: Šibenik i Park Narodowy Krka

Do Šibenika zajechaliśmy 26 lipca 2017 w drodze powrotnej z Parku Narodowego Krka.
Spośród innych miast, które odwiedziliśmy ostatnio (Split, Trogir, Zadar) to miasto wydało się najmniej zaludnione przez turystów. 

Po uliczkach starego miasta można było snuć się spokojnie i nie przebijać przez tłumy ludzi.
W większości uliczek mogliśmy przejść nawet z wózkiem dziecięcym, ale kilka razy trzeba było go przenieść po schodach. 

Początkowo czytając różne relacje w Internecie obawialiśmy się że w ogóle będziemy musieli zrezygnować z wózka jednak nie było tak źle.
Wygląd uliczek nie odbiega od innych starych miast Chorwacji, ale tutaj uwagę zwracają wiszące nad głowami kolorowe chorągiewki.

Miasteczko jest małe, ale godne polecenia.





Wracając do głównego punktu programu dnia, czyli do Parku Krka mogę tylko odradzić zwiedzanie go w sezonie. Ludzi było wszędzie tak dużo, że z trudem udało się przejść po wąskich kładkach a z samej kąpieli w Skradinskim Buku (chyba główna atrakcja) zrezygnowaliśmy, bo przebijanie się przez zasieki z obozowisk na brzegu i wzajemne deptanie w wodzie to nie nasza bajka. 




Myślę że lepiej byłoby tam pojechać w czerwcu lub wrześniu albo w porze zwiedzania po 16.00, kiedy też bilety są tańsze i mniej ludzi.
Natomiast co do zwiedzania z wózkiem dziecięcym nie było z tym problemu, większość miejsc jest przejezdna. W sumie może 2 lub 3 razy potrzeba było znosić lub wnosić wózek po schodach.
W porównaniu z Parkiem Jezior Plitwickich jeziora na rzece Krka nie robią już takiego wrażenia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza