niedziela, 1 października 2017

39. PZU Maraton Warszawski

Jakoś się złożyło, że to kolejny mój maraton po 3 latach przerwy. Ostatni biegłem w Łodzi w 2014r.

Tym razem zapisałem się na maraton dość spontanicznie z kilku powodów:

1. Chciałem sobie znowu przypomnieć jak to jest pobiec w maratonie, poczuć atmosferę i doping kibiców, pościgać się z innymi.

2. Ostatnimi czasy miałem sporo odpoczynku i w czasie blisko 3 miesięcy przerwy od pracy i siedzacego trybu życia postanowiłem sprawdzić, czy przyniosło to jakiś pozytywny efekt i jak wypadnę w maratonie. W czasie tych miesięcy sporo biegałem, więc i efekt powinien byc zauważalny.

Rzeczywiście efekt był zauważalny i dowodzi temu, że siedząca praca zabija organizm.

Poprawiłem życiowy rekord o 20min i ukończyłem maraton z czasem netto 04:05:36


Troche to też zaleta pogody - było idealnie: nie za zimno, nie za ciepło, pochmurnie i troche dżdżyście.

Trasę oczywiście trackowałem


Kondycyjnie byłem o tyle dobrze ustawiony, że na ostatniej prostej miałem jeszcze siłę przycisnąć. Pamiętam jak na poprzednim maratonie nogi odmówiły mi posłuszeństwa od 35km i praktycznie doczłapałem się na metę.

Ku pamięci pare zdjęć z imprezy zamieszam poniżej.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza